poniedziałek, 2 lutego 2015

Część siódma

Weszłam do domu. Sciągnęłam płaszcz i buty. Na schodach stała Liv. 
- Ćśśś... Nicole śpi... 
Przy każdym jej kroku schody skrzypiały.
- Mag, podejdź trochę...
Podeszłam do schodów.
- Obróć się tylko tyłem...
Zrobiłam to co kazała. Wtedy podułam na plecach ogromny ciężar. Rękami złapałam łydki Liv.
- To za to, że cię nie było. Wio do kuchni, jeśli chcesz śniadanie.
Na palcach, co nie było takie łatwe niosąc Liv na barana, przeszłam do kuchni. Umieściłam Liv na kuchennym blacie. Sprawdziłam godzinę, 11.00. Nicole już na pewno nie śpi.
- Idę do niej, a ty tu rób śniadanie! Raz dwa! 
Stąpając delikatnie po schodach usłyszałam ciche śpiewanie dochodzące z zamkniętych drzwi mojej sypialni. Cicho je otworzyłam. Śpiew się nasilił. Nicole siedziała na łóżku, plecami do drzwi i śpiewała " Thousand years " Christiny Perrie. Miała naprawdę piekny głos. Teraz dopiero zauważyłam jej czarne falowane włosy w nieładzie. 
- Hej - uśmiechnęłam się, gdy skończyła piosenkę.
Odwróciła się zarumieniona.
- Ładnie śpiewasz - usiadłam obok niej.
- Dzięki... 
- Maggie, nie miałyśmy okazji się poznać - wyciągnęłam do niej dłoń.
- Nicole - uścisnęła ją.
Wymieniłyśmy się uśmiechami.
- ŚNIADANIE! - ryknęła Livia z dołu.
Zerwałyśmy się i zeszłyśmy na dół. Ach, zapach naleśników poznam wszędzie, tylko szkoda, że przypalonych. 
- Siadajcie, oto naleśniki " by Livia "!
- O, tym razem są czarne tylko z jednej strony - pokazałam jej język.
- To już sukces - przytaknęła Nicole siadając na kanapie.
- Starałam się...
- Dobra, nakładaj.
Wyciągnęłam z szafki trzy talerze. Liv nałożyła po dwa naleśniki i położyłam talerze na stoliku na przeciwko kanapy. Włączyłam pierwszy program. Wiadomości.
" Kolejna wpadka wielkiej gwiazdy! "
Przełączyłam na następny.
" Mały hipcio... "
Trzeci program.
" Baby, baby, baby, oooh... "
Czwarty.
" Dziś niebo może być lekko zachmurzone... "
Uh, piąty.
" Jak mogłeś mnie tak oszukać?! Ech, już nigdy mnie nie odzyskasz! "
Szósty.
" Kto wygra, kto wygra... GOOOOL!!! "
Siódmy.
" Już go atakuje z prawej strony... wyprzedza, wyprzedza... "
Ósmy.
" Wystawia i... zbija! Punkt! "
- Jakie to nudne... - mruknęłam przegryzając naleśnika.
Wyłączyłam TV i chciałam sięgnąć po naleśnika, ale talerz był pusty. 
- Chwila nieuwagi i... Liv zdobywa naleśnika! 
Obróciłam się do tyłu. Liv z naleśnikiem w ustach robiła kawę. Gdy Liv upuściła kubek z kawą chichot przeobraził się w śmiech.
Dzwonek do drzwi. Wstałam i ciągle się śmiejąc otworzyłam drzwi. Ech, kurier.
- Dzień dobry - mruknął.
- Dobry, dobry... - ciągle się śmiałam.
Oparłam się o framugę.
- Wnieść? - zapytał wskazując na tir z logo sklepu z meblami.
- Tak, tak... - ocierałam łzy chichocząc.
- Czy pani jest pod wpływem środków odurzających? - uważnie mi się przyjrzał.
- A czemu? - trochę spoważniałam.
- Pani taka wesoła... - pokręcił nosem - Coś mi tu śmierdzi...
Dopiero teraz wyczułam dziwny zapach unoszący się w powietrzu.
- Liv! Naleśniki! - krzyknęłam wbiegając do pomieszczenia.
Livia próbowała opanować dym unoszący się w salonie. Nicole próbowała uratować patelnię.
- Gotowe! 
Weszłam do holu. Stały tam dwa ogromne kartony. Kurier podał mi kartkę i długopis.
- Proszę o podpisik.
Podpisałam się i wręczyłam kartkę kurierowi.
- Dobranoc! - machnął ręką.
- Yyy... dziękuję... nawzajem...
Zamknął za sobą drzwi. 
- I co? - wyjrzałam do kuchni.
- Uratowałam patelnię! - z triumfem wykrzyknęła Nicole.

- - - - -

Huh. Udało się :D
Do następnego!

2 komentarze: